Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mama. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mama. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 maja 2013

Dobre strony chorowania :)

Chyba się starzeję, bo zamiast cieszyć się wiosną, ja szukam właśnie okazji, żeby gdzieś się schować, uciec przed pędzącym dokądś światem. W ubiegłym tygodniu urlopowałam się z Natalką w Kowalewie i było cudnie, no, ale ta mieścina zawsze dobrze mnie nastraja. Teraz, dla odmiany, postanowiłyśmy sobie obie pochorować - Natalia choruje sobie już od środy, ja od niedzieli. Obie z megakatarem i problemami głosowymi, chyba posiedzimy sobie jakiś czas w domu. A mnie na samą myśl buzia się uśmiecha, bo chociaż chorowanie jest dość nieprzyjemne, to pozwala jednocześnie troszkę się zdystansować. Wiem, wiem ! Dla Natki kolejny dzień beż zjeżdżalni to dzień stracony, ale ile czasu dzięki temu mamy dla siebie :)

Jeśli chodzi o ubiegłotygodniowy wyjazd to dużo czasu spędziłyśmy (my-same baby) właśnie na placu zabaw :



 Pogoda dopisała a kowalewski plac jest naprawdę imponujący. Co prawda Mała na wiele sprzętów nie potrafiła się jeszcze wdrapać, ale nie przeszkodziło jej to w świetnej zabawie.


 Oczywiście towarzyszką wszystkich szaleństw była Agata - dziewczyny uwielbiają spędzać razem czas.


 Po współnej zabawie czas na sycący posiłek - mniam :)


Jednym z ulubionych zajęć Natalii i Agaty są występy, podczas których dziewczyny śpiewają i tańczą. Oto jeden z nich przed budynkiem, w którym mieszkają moi rodzice :)



Oj, działo się, działo...
Naładowałyśmy baterie i  się pochorowałyśmy... Teraz będziemy się kurować sposobami  domowymi.
Buziaki dla tych co czasem lubią chorować, jak ja :)

piątek, 16 listopada 2012

Pożegnanie z karmieniem

Tyle się ostatnio działo, że ciężko byłby mi opisać to wszystko. Opowiem więc o sprawie najistotniejszej: karmieniu - a raczej jego końcu. Natalia skończyła już 14  miesięcy, jest zdrową, wesołą dziewczynką, więc z zamiarem całkowitego odstawienia jej od piersi nosiłam się tak od 2 miesięcy. Przygotowania były długie, najpierw nauczyliśmy ją zasypiać bez cyca, dostawała na dobranoc butlę, potem mała się rozchorowała i tak serio prace nad całą sprawą zaczęliśmy od początku w październiku. Szło całkiem nieźle, ale cały czas wygodnie było mi karmić ją rano piersią, więc sobie na to pozwalałam. Wszystko zmieniło się w poprzedni weekend, kiedy odezwała się moja choroba stawów no i w poniedziałek dostałam sterydy. Koniec piersi był niestety bardzo gwałtowny i Natalia nadal to przeżywa, głównie w nocy, ale i nieunikniony. Mała już coraz rzadziej wspomina o piersi, ale nocą potrafi się jeszcze domagać dydusia. Najgorsze mam nadzieję za nami :)

czwartek, 4 października 2012

Lenistwo

Ponieważ mam dziś teoretycznie dzień wolny (za godzinę muszę trochę popracować), mój Groszek śpi (Natalia) a ja zjadłam to, co ma być dziś moim obiadem, postanowiłam skreślić słów pare o tym, czego nie uprawiam ostatnio zbyt często: lenistwie.
Właśnie jesteśmy z Groszkiem u moich rodziców, mała mieścina i tak naprawdę tylko tutaj potrafię się tak na serio wyciszyć. Niby blok przy głównej ulicy a jakoś ciszej, wszędzie blisko i wcale nie trzeba się nigdzie spieszyć-zawsze się zdąży. Korków praktycznie nie ma (chociaż wcoraj jak tu przyjechałyśmy to akurat był) ale generalnie raj na ziemii!
Korzystam więc z tego raju jak tylko się da. Spacerowałam dziś z małą przez kilka dobrych godzin w ogóle nie patrząc na zegarek, dopiero, kiedy ona zaczęła ziewać, wróciłyśmy do domu -w końcu czas na drzemkę. Teraz mała śpi, a ja, nie mając żadnych obowiązków, dopóki nie wrócę do siebie, mogę rozkoszować się chwilą ... tak po prostu...jak mi tego było trzeba.
Mamuśki! Pamiętajcie o sobie :)